wtorek, 9 sierpnia 2016

Przeznaczenie - Marc Levy


Londyn, rok 1950. Alice ma wyjątkowy dar – rozróżnia i trwale zapamiętuje każdy zapach. Komponowanie perfum, które następnie sprzedaje londyńskim perfumeriom, to jej pasja, a zarazem podstawowe źródło dochodu. Pracuje w samotności, a co weekend spotyka się w swoim mieszkaniu z czwórką oddanych przyjaciół. Te dość hałaśliwe imprezy, których uczestnicy raczą się alkoholem, wyśpiewując na głos wszystkie znane im piosenki, stanowią prawdziwe utrapienie dla ekscentrycznego sąsiada Alice – malarza noszącego nazwisko Daldry. Dzień przed wigilią Bożego Narodzenia, za namową przyjaciół, Alice jedzie z nimi na wycieczkę do Brighton, gdzie na molo rozłożyło się wesołe miasteczko. Spotkanie z wróżką na zawsze odmieni monotonne życie dziewczyny. Starsza kobieta o zniewalającym uśmiechu oznajmia Alice, że mężczyzna, którego szuka od zawsze, nie wiedząc nawet, czy istnieje – ten, który kiedyś będzie znaczył dla niej najwięcej – właśnie przeszedł za jej plecami. Aby go poznać, młoda kobieta będzie musiała spotkać sześć osób oraz odbyć daleką podróż. Odkryje wówczas, że wszystko, w co wierzyła, w rzeczywistości nie istnieje. Przepowiednia wróżki nie daje Alice spokoju. Nie może pracować, a w nocy dręczą ją koszmarne sny. W końcu przyjmuje nieoczekiwaną propozycję swego sąsiada, pana Daldry'ego, z którym w międzyczasie zdążyła się zaprzyjaźnić. Wspólnie udają się na wyprawę do Turcji, by wyjaśnić zagadkę niezwykłej przepowiedni. Według wróżki, to właśnie Stambuł kryje rozwiązanie dramatycznych tajemnic związanych z dzieciństwem Alice, a także jej przyszłością...

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com

Przyznam, że tym razem zadecydowała okładka. Nie miał tu nic do rzeczy znany autor, już przeze mnie wcześniej czytany czy napis na książce - BESTSELLER 1 WE FRANCJI. Nie czytałam nawet opisu książki. Uwiodła mnie tylko i wyłącznie okładka. A później zaczęłam czytać.


Książka zauroczyła mnie już od pierwszych stron. Alice, główna bohaterka od razu zyskała moją sympatię. Grupka jej przyjaciół wydała mi się bardzo sympatyczna a nawet jej gburowaty sąsiad Daldry okazał się nie być taką zakałą i momentami bardzo mnie bawił. Moim ulubieńcem jednak stał się Can, przewodnik dwójki przyjaciół po Stambule. Jego język angielski był doprawdy uroczy a rozmowy które prowadził z Daldrym bawiły mnie setnie. Zwłaszcza jedno zdanie które wypowiedział sprawiło, że śmiałam się jak nakręcona:

"- To jest całkowicie zrobliwe! - wykrzyknął Can" i myślę, że to wystarczy za komentarz osobowości tego mężczyzny :P

Cała opowieść ma w sobie wiele romantyzmu. Najpierw przepowiednia wróżki, później podróż do Stambułu gdzie młoda kobieta szuka swojego przeznaczenia nie zdając sobie sprawę z tego że właściwie najwięcej ma tu do powiedzenia przeszłość...


"Przeznaczenie" okazało się być niesłychanie zajmującą lekturą, napisaną z niezwykłą lekkością. Strony uciekały spod palców nie ostrzegając przed zbyt szybkim końcem tej przygody. Bardzo przyjemna książka, pozostaje mi ją polecić :)

Moja ocena 7/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz