czwartek, 18 sierpnia 2016

Life Adventure czyli Nepal i Annapurna Base Camp


Dziś wreszcie przychodzę do Was z moimi wspomnieniami z naszej wyprawy do Nepalu która miała miejsce w dniach 31.03-14.04.2016

Jeszcze rok temu, kiedy świat obiegła wiadomość, że w Kathmandu miało miejsce silne trzęsienie ziemi a my (z wtedy jeszcze Narzeczonym) oglądaliśmy doniesienia o tej tragedii w wiadomościach, nie przyszłoby mi do głowy że właśnie rok później my się tam znajdziemy...I chociaż mąż już wcześniej opowiadał mi o Nepalu i pokazywał artykuł w Traveller mówiąc, że bardzo by chciał tam poleciec, jakoś w to nie wierzyłam.
A jednak. Życie pisze nam różne scenariusze. Muszę też dodać, że mój mąż jest człowiekiem czynu i nie rzuca słów na wiatr. Jak coś sobie postanowi tak zrobi. Takim sposobem 1 kwietnia po długim locie samolotem znaleźliśmy sie w Kathmandu i to nie był Prima Aprilis :))

Na wstępie muszę napisać, że była to wycieczka trekkingowa. Dla tych co się nie orientują w temacie powiem krótko że to mniej więcej chodzenie po górach :) Naszym celem był Annapurna Base Camp usytuowane 4130m.np.m. Dotarcie tam zajęło nam 7 dni. Każdego dnia spaliśmy w innym miejscu gdyż przemieszczaliśmy się wychodząc coraz wyżej. Wstawaliśmy o poranku czasami nawet jeszcze przed wschodem słońca i po śniadaniu które zamawialiśmy już poprzedniego wieczoru wyruszaliśmy przed siebie a naszym oczom ukazywały się piękne widoki. Pisząc to teraz ogarnia mnie nostalgia. To przeżycie było tak inne od naszej codziennosci, szarego, zabieganego zaludnionego Londynu że aż nie chce się wierzyć że jeszcze kilka miesięcy tam byliśmy i delektowaliśmy się ciszą i majestatem gór...

Dzielę się z Wami skrawkami moich wspomnień ale muszę nadmienić, że zdjęcia nie oddają uroku tych wszystkich miejsc...

































Po raz kolejny przeglądając te zdjęcia z rozrzewnieniem myślę o tych dwóch tygodniach podczas których nasze dni wyznaczały pokonane kilometry, słodki ból mięśni po aktywnym dniu, wschody i zachody słońca, które zapierały dech w piersiach, majestatyczne góry które nas hipnotyzowały i najważniejsze  - pokonywanie własnych słabości.

Obiecujemy sobie kiedyś tam wrócić. I tym razem zdobyć Mount Everest :)


4 komentarze:

  1. Mnie góry nie kręcą, ale lubię oglądać takie zdjęcia i czytać relacje. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja też bardzo lubię oglądać zdjęcia z podróży :)

      Usuń
  2. Uwielbiam góry. I nie masz pojęcia, jak wam zazdroszczę tej podróży. Zdecydowanie wolę aktywny urlop od plażowania.
    Zdjęcia przewspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) My również wolimy wypoczywać aktywnie, po jednym dniu plażowania zanudziłabym się na śmierć :) Dlatego trekking to był świetny wybór. Życzę Ci, abyś i Ty przeżyłą kiedyś taką przygodę , pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń