środa, 25 czerwca 2014

"Rudowlosa" i bez-wlosy kot :)


Rudowłosa - Jaye Wells


Pewnego dnia (patrz dwa posty nizej) wybralam sie do biblioteki gdzie pozyczylam 4 rozne ksiazki. Rozne, mam na mysli rozne tematycznie. Od jakiegos czasu chodzilo za mna poczucie ze mam ochote przeczytac cos fantasy, zeby posmakowac calkowicie innego, nierealnego swiata bogatego w nierzeczywistosc:) Dlatego bez zastanowienia siegnelam po 'Rudowlosa', ktora grzecznie stala na polce, pachnac nowoscia, nieczytana jeszcze przez nikogo wolala - 'Wez mnie - obdarz mnie dusza pierwszego czytelnika':P Jak tu wiec odmowic? Zaczelam czytac natychmiast, glodna zapachu kartek, dotyku gladkich stron i ciezaru papieru. Usmiechalam sie pod nosem juz od pierwszych slow od ktorych tak naprawde zaczal sie caly pomysl autorki na ksiazke - jak mozna sie dowiedziec z wywiadu z nia. Miejscami ksiazka bawila, niektore sformulowania tak potoczne ze smiesznie bylo je czytac w ksiazce, tym bardziej zaraz obok scen zabijania ktorych tez w niej nie brakuje. Mozna tu znalezc chyba wszystko czego czytelnik moze szukac - tajemnica, magia, krew, zabojstwa, konszachty, milosc, przyjazn. Przyznam tez ze nie ma w niej miejsca na nude, bo caly czas sie cos dzieje. 

Ale jakie tak naprawde sa moje odczucia wobec tej ksiazki?? Juz w trakcie czytania staralam sie okreslic jednoznacznie  - podoba sie czy sie nie podoba? Po pierwsze musze zaznaczyc ze nie czesto siegam po tego typu literature. Biorac to pod uwage moze nie bylam wystarczajaco wyluzowana zeby odebrac ta ksiazke wlasciwie?? Albo zbyt nasiaklam literatura wspolczesna, obyczajowa, kryminalami i thrillerami zeby docenic wampiry i inne tego typu stwory?? Byly miejsca ktore bardzo mi sie podobaly, byly miejsca gdzie myslalam sobie - chyba odloze. Ale nie zrobilam tego mimo wszystko ciekawa  co znajde na kolejnej stronie. To duzy plus:) 

Glowna bohaterka na poczatku troche mnie draznila swoja zimna postawa (rozumialam jednak ze zabojczyni nie moze byc slodka jak cukierek:P) ale pozniej naszczescie okazala ze ma serce i to bylo bardzo fajne posuniecie literackie ktore sprawilo ze zaczelam palac do Sabiny sumpatia. Postac maga Adama podobala mi sie za to od poczatku :)

Nie moge odmowic rowniez autorce wielkiej wyobrazni. Podobalo mi sie bardzo nawiazanie do mitologi i roznorodnosc magicznych stworzen wystepujacych w ksiazce. Mysle ze moge ja polecic jako dobra zabawe - a tym ktorzy lubia taka literature na pewno przypadnie ona do gustu (a moze sie myle bo beda bardziej wybredni ode mnie?). W kazdym razie jesli o mnie chodzi to nie jestem do konca przekonana czy siegne po kolejna czesc o przygodach Sabiny mimo ze troszke jestem ciekawa co ona nawyprawia w nastepnych tomach, wiec moze jesli sie nadarzy okazja to pozycze tom 2:)

poniedziałek, 23 czerwca 2014

"Prawdziwe kolory" - Kirstin Hannah

Prawdziwe kolory - Kristin Hannah

Bywa, ze musimy obdarzyc pewne ksiazki zaufaniem. Pozwolic im dac sie zaczarowac mimo dosc nudnego poczatku. Tak wlasnie bylo z ta ksiazka. Dzieki pewnej zyczliwej osobce mialam mozliwosc siegnac po kolejna ksiazke Kristin Hannah za ktora zabralam sie praktycznie natychmiast – pelna zapalu I wielkich oczekiwan. Poczatek wydal mi sie dosc banalny, ranczo, kowboje – czy to nie pachnie ckliwym romansem? Dalam jednak ksiazce szanse zeby jej historia oplotla mnie I dala sie polubic. Udalo sie. Z czasem coraz bardziej wciagnelam sie w historie trzech siostr I pokochalam Vivi Ann jak swoja wlasna siostre. Cieszylam sie razem z nia kiedy oszalala z namietnosci oraz bylo mi przykro kiedy cierpiala. Byla najbardziej wyrazista postacia w ksiazce. Momentami ksiazka wciagala niesamowicie i ciekawila, czasem mialam momenty ze wydawala mi sie byc taka sobie. 
Jednak w ostatecznym rozrachunku, kiedy ja skonczylam czulam ze przeczytalam cos fajnego, pelnego milosci - siostrzanej, rodzicielskiej, malzenskiej, romantycznej i szalonej. Chociaz mozna bylo sie domyslic zakonczenia to milo bylo przeczytac ta ksiazke, mozna spedzic z nia przyjemnie weekend albo wieczor po ciezkim dniu:) Uwielbiam jezyk Kristin Hannah i cieplo z jakim pisze swoje powiesci i mimo ze moim numerem jeden nadal pozostanie 'Na domowym froncie' to 'Prawdziwe kolory' plasuja sie zaraz za nia :)
Polecam milosnikom powiesci ktore poruszaja serca :)

środa, 18 czerwca 2014

Magia Bibliotek

Tak jak juz kiedys pisalam, nie umiem oprzec sie zadnej bibliotece. Jesli tylko widze jakas w poblizu, wprost nie ma takiej sily ktora powstrzymalaby mnie zeby do niej nie zajrzec. Kazda ma w sobie magie, a ja uwielbiam sie w ta magie zanurzyc. Niestety, juz dawno nie udalo mi sie wybrac do zadnej, dlatego kiedy tylko poczulam wewnetrzna potrzebe, jeszcze bedac w pracy z ciekawosci zaczelam szukac biblioteki ktora bylaby gdzies w okolicy. Znalazlam :) Co najwazniejsze, maja polskie ksiazki :) Chcialam tam biec czym predzej ale jakos tak sie skladalo ze codziennie zostawalam w pracy po godzinach i moja wizyta musiala sie ciagle przekladac. Kiedy wkoncu udalo mi sie tam znalezc, akurat ich system przechodzil renowacje i nie bylo mozliwosci zeby sie zarejestrowac (czy ja nie mam szczegolnego pecha??) Wiec obeszlam sie smakiem, tylko przegladajac poleczke z ksiazkami (nie byla jakas imponujaca ale wazne ze blisko miejsca pracy:)) Wczoraj moje kroki wkoncu odnalazly do niej droge:) 

Popoludnie bylo sloneczne, ja zadowolona spacerkiem ruszylam po ulicach...



Wkoncu dotarlam do upragnionego celu :)




Biblioteka jest przytulna a stojace wszedzie stoliczki i krzesla zachecaja zeby usiasc i poczytac albo przynajmniej przejrzec ksiazki, ktorych jest wszedzie mnustwo (jak to zazwyczaj w bibliotekach;)) Ja oczywiscie nie omieszkalam tego zrobic!

Rejestracja nie trwala dlugo. Kiedy juz dostalam karte biblioteczna, wybralam sie do znanej mi juz z wczesniejszej wizyty polki z polskimi ksiazkami i wybralam taki oto maly stosik...

Jak mozna zauwazyc, praktycznie kazda ksiazka to inna para kaloszy :) Lubie mieszac rodzaje, nie przyklejac sie do jednego na dluzej a tym razem zdecydowanie mialam ochote na taka mieszanke wybuchowa:) Po drodze do domu od razu zaczelam czytac 'Rudowlosa' :) Bardzo jestem ciekawa swojej wlasnej reakcji gdyz juz dawno nie czytalam nic w tym stylu.
Wyprawe do tej biblioteki uznaje za bardzo udana :) Najlepsze jest to, ze bedac w posiadaniu karty z tej biblioteki moge tez pozyczac ksiazki z kilku innych w okolicznych dzielnicach:D Oczywiscie nie omieszkam ich odwiedzic a jak narazie ciesze sie tym nowym odkryciem :)


wtorek, 17 czerwca 2014

"Gwiazd naszych wina" - John Green

Gwiazd naszych wina - John Green

Juz od dawna planowalam siegnac po jedna z powiesci Johna Greena na ktorego czesc przeczytalam wiele hymnow pochwalnych:) Za kazdym razem jednak wkoncu wybieralam cos innego, jest tyle jest ksiazek ktore chcialoby sie przeczytac, niestety nie polkne ich wszystkich naraz dlatego musze wybierac:) Przyszedl jednak dzien kiedy stwierdzilam, ze to jest wlasnie TEN moment na TA ksiazke i koniec kropka. Czy to byl dobry wybor? Powiem jedno, bardzo sie ciesze ze wkoncu sie zabralam do jej czytania...

Dlaczego akurat ta ksiazka sposrod kilku dziel autora? Tytul. Jest poprostu piekny. PIEKNY. To wszystko. Nie mniej piekne okazalo sie wnetrze ksiazki, jej tresc, te wszystkie prawdy o zyciu zawarte czasem w kilku prostych slowach. Milosc, ktora az bolala, bezsilnosc wobec cierpienia ludzi ktorych kochamy. Powiesc wyciska lzy z oczu. Nie trzeba sie o niej rozpisywac, ja trzeba poprostu przeczytac. A ja juz nie bede nastepnym razem czekac tak dlugo zeby przeczytac kolejna pozycje autora.

środa, 4 czerwca 2014

'Dzieci wolnosci' - Paullina Simons

Dzieci wolności - Paullina Simons

Uwielbiam cieszyc sie lektura, rozkoszowac sie poczuciem ze ksiazka daje mi taka przyjemnosc ze najchetniej bym sie od niej nie odrywala, spedzila nad nia caly dzien z kubkiem goracej kawy ktora utrzymuje cieplo przez caly czas:) 
Niestety, tak jak pewnie kazdy z nas nie moge sobie czesto (praktycznie nigdy) na to pozwolic ze wzgledu na niezliczona ilosc codziennych obowiazkow. Lektura jest dla mnie niesamowitym sposobem na spedzanie wolnego, cennego czasu. Jak zwykle kiedy trafiam na swietna lekture, staram sie czytac kiedy tylko sie da, korzystajac z kazdej nawet krotkiej chwili by pozywic swoja spragniona dusze choc kilkoma slowami, ktore wchlaniam, pozeram! zglodzona:)

Biorac pod uwage fakt ze trylogia 'Jezdzca miedzianego' stworzona przez pania Simons jest dla mnie arcydzielem, ktore poprostu kocham, nie moglam zwlekac z zapoznaniem sie z 'Dziecmi wolnosci', czyli odslona losow rodzicow Aleksanda.
Nie jest to ten sam rozmach co wspomniana wyzej trylogia autorki. Nie bolalo mnie serce podczas czytania (pomijajac momenty kiedy uswiadamialam sobie ze czytam przeciez o ojcu i matce Aleksandra), mimo to sposob w jaki pisze pani Paullina przemawia do mnie w taki sposob ze jej slowa poruszaja moje serce. Czuje glod kiedy musze odsunac ksiazke na bok kiedy jedyne co chcialabym robic to czytac. Mimo niektorych nudnych dla mnie dialogow (choc madrych), opowiedziana historia byla wciagajaca i bardzo ciekawa mimo ze bylam jedna sprawa rozczarowana. Zbyt szybko sie skonczyla! Chcialabym sie dowiedziec co bylo dalej i dalej i dalej i najlepiej jeszcze dalej po 'Ogrodzie letnim' :) Ehh nie umiem sie rozstac z tym swiatem wykreowanym przez Paulline Simons, za kilka lat na pewno wroce do calej trylogi!

Jest to pozycja must! dla fanow trylogi o Tatianie i Aleksandrze.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

"Ciernista róża" - Charlotte Link

Ciernista róża - Charlotte Link

tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
tytuł oryginału: Die Rosenzüchterin
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 21 maja 2014
ISBN: 9788375089943
liczba stron: 600

Z najwieksza przyjemnoscia zabralam sie za czytanie najnowszej powiesci uwielbianej przeze mnie Charlotte Link. Bylam pelna oczekiwan, nie moglam sie doczekac zeby sie przekonac jakie wrazenia na mnie czekaja podczas czytania. Z jednej strony lubie zaczynac nowa ksiazke bo nigdy nie wiem jak sie potoczy sytuacja czy wciagnie mnie niczym wzburzone fale pod powierzchnie rozszalalej toni czy pociagnie mnie za soba spokojny odplyw, troche nudny, zazwyczaj przewidywalny ale bezpieczny.

Poczatek jakos specjalnie mna nie wstrzasnal, wrecz troche bylam rozdrazniona (nie chcialam czytac o dwoch staruszkach i jakiejs roztrzesionej dziewczynie ktora nie potrafi sie wziasc do zycia). Teraz widze ze wlasciwie to znak ze ksiazka juz od pierwszego zdania panowala nad moimi emocjami - wywolujac ich wachlarz jak jej sie podobalo. To juz jest sukces, prawda?

Potem juz plynelam z pradem i pozwolilam sie mu prowadzic i rzucac mna na wszystkie strony. Pozeralam kolejne strony. Kiedy juz do niej zasiadlam konkretnie (sobota, kiedy zazwyczaj mam troszku wiecej czasu dla siebie) to juz nie moglam sie oderwac! Mimo ze historia przez wiekszosc stron snuje sie dosc spokojnie, to buduje napiecie i czlowiek jak najszybciej chce sie dowiedziec jak najwiecej bo w miare czytania ciekawosc niesamowicie rosnie.

Charlotte Link mnie nie zawiodla! Juz planuje przeczytac jej kolejna ksiazke w najblizszej przyszlosci:)