wtorek, 20 maja 2014

'Patrz jak Jane ucieka' - Joy Fielding

Patrz jak Jane ucieka - Joy Fielding

Juz dawno nie potrzebowalam tyle czasu zeby wybrac kolejna ksiazke do czytania. Nie wiedzialam na co mam wlasciwie ochote - Thriller czy powiesc obyczajowa, dreszczyk strachu, czy rozbawienie? Zazwyczaj w takich chwilach zdarzalo mi sie siegac po Emily Giffin ale niestety jak dotad przeczytalam wszystkie jej dostepne na polskim rynku ksiazki, wiec tym razem nie mogla mnie poratowac. Postanowilam wiec siegnac po ksiazke innej cenionej przeze mnie autorki, czyli Joy Fielding.

Poczatek intrygujacy, jakby wyrwany ze srodka powiesci. Zagubiona kobieta ktora zeby bylo ciekawiej wogole nie pamieta kim jest. Wspolczulam jej, chcialam zeby sobie wszystko przypomniala, rozumialam jej rozdraznienie i niepokoj. W miare jak stronice powiesci umykaly, robilam sie coraz bardziej niespokojna i mialam w glowie metlik razem z Jane. To co sie zaczelo dziac w jej zyciu po tym jak utracila pamiec a pozniej jak sie okazalo jeszcze na dlugo przed tym zdarzeniem, bylo tak straszne ze az nie do pomyslenia. Sama juz nie wiedzialam co jest prawda a co klamstwem. Autorka swietnie opisala chaos w glowie glownej bohaterki, wysilek jaki musiala podjac zeby logicznie poskladac wszystko co sie z nia dzieje w calosc. Swietnie skonstruowana powiesc. Mimo to ciesze sie ze ja skonczylam bo juz nie moglam sie doczekac kiedy to szalenstwo sie skonczy, kiedy wkoncu Jane bedzie mogla psychicznie odpoczac a ja razem z nia bo tak mocno przezywalam to co sie z nia dzieje.

Czuje sie teraz chyba potrzebuje czegos lzejszego, zeby troszku odpoczac:) 

wtorek, 13 maja 2014

'Wyśnione szczęście' - Kristin Hannah

Wyśnione szczęście - Kristin Hannah


Z Kristin Hannah po raz pierwszy zetknelam sie przy lekturze ' Na domowym froncie', ktora ta ksiazka zachwycila mnie do tego stopnia, ze bez wachania siegnelam po kolejne pozycje autorki.  Jako ze kocham Boze Narodzenie i jak dla mnie mogloby byc one przynajmniej 2 razy do roku (oczywiscie w towarzystwie sniegu;P), z ciekawoscia siegnelam po 'Wysnione szczescie'. Musze przyznac ze ksiazka jest pelna magi, ciepla, zachecajaca do marzen i przenoszaca nas w kraine wyobrazni. Nie jest jednak ksiazka od ktorej ciezko byloby sie oderwac, do ktorej natychmiast chce sie wrocic. Po kilkudziesieciu stronach, kiedy zaczelam czytac, utknelam nagle i w miedzyczasie przeczytalam inna ksiazka zanim zabralam sie do tej spowrotem. Nic mi nie umknelo, zaczelam od miejsca gdzie skonczylam i przeplynelam bez wiekszych emocji przez pozostale stronice. Czytajac zatesknilam za swietami i sniegiem skrzypiacym pod butami, wiec moze lepiej siegnac po nia w zimie, w momencie przedswiatecznych przygotowan lub w same swieta. Pozwoli sie rozluznic, to pewne, jednak jesli chodzi o mocniejsze przezycia, mi ona ich nie zapewnila.. Ale to nie zawsze przeciez o to chodzi :) Sprobujcie sami :) 

sobota, 10 maja 2014

'Dopóki cię nie zdobędę' - Samantha Hayes

Dopóki cię nie zdobędę - Samantha Hayes

tłumaczenie: Magdalena Moltzan-Małkowska
tytuł oryginału: Until You're Mine
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 16 lipca 2013
liczba stron: 456
język: polski

Kiedy pierwszy raz natrafilam na ta ksiazke, po zerknieciu na okladke moja pierwsza mysla bylo, ze to kolejny erotyk. Znowu przygody spragnionej seksu, znudzonej dziewczyny. Potem jednak zaczelam czytac opinie czytelnikow i widze slowko - thriller. To mnie zaintrygowalo i stwierdzilam, ze musze ja przeczytac. Takim oto sposobem, kiedy skonczylam kolejna ksiazke i moj wzrok padl na ten tytul na Kindelku, bez wiekszego namyslu zaczelam czytac. 
Poczatek wydawal sie wskazywac na powiesc obyczajowa, co mi absolutnie nie przeszkadzalo. Pozniej akcja zaczela sie rozkrecac a ja bylam zachwycona. Uwielbiam takie uczucie. Czytam i nie moge sie naczytac bo tak mi sie podoba. Powiesc obyczajowa z elementami thrillera, to cos co lubie najbardziej:)
Ksiazka jest super napisana. Do samego konca bylam tak zbalamucona przez autorke ze wydawalo mi sie ze wiem a nie wiedzialam kto co i jak:P Przy niektorych opisach ledwo udalo mi sie przelknac sline, ale byly one niezbedne. 
Nie bede sie rozpisywac, przeczytajcie, stawcie czolo szalenstwu i sami sie przekonajcie jak na to zareagujecie.
Ja bardzo polecam!


czwartek, 8 maja 2014

'W obronie syna' - William Landay

W obronie syna - William Landay

tłumaczenie: Daniel Zych
tytuł oryginału: Defending Jacob
wydawnictwo: Amber
data wydania: 16 października 2012
ISBN: 978-83-241-4428-0
liczba stron: 464
język: polski

Tak sie zlozylo ze moja przygoda z 'W obronie syna' zaczela sie zaraz przed pewnym okresem zawirowan w moim zyciu i troche mi zajelo zanim ja przeczytalam. Bylo jednak warto. Wiadomo, kiedy nie mamy czasu na czytanie, takie konkretne, kiedy przysiadamy do ksiazki i wiemy ze mamy czasu tyle ile chcemy, to ciezko sie wkrecic w opowiadana historie i sie do niej 'przywiazac'. Mimo to chcialo mi sie do niej wracac choc na chwilke, kiedy moglam skrasc pare minut na czytanie. Wczoraj wkoncu zdarzyl sie dzien kiedy moglam poswiecic na to troche wiecej czasu i jak juz sie zawzielam to skonczylam bo nie moglam odlozyc tak mnie fascynowala.

Historia dosc niezwykla, pomysl swietny, zakonczenie zwala z nog. Ksiazka bardzo dobra i przemyslalna. Nie ma w niej ani jednego zbednego slowa, niepotrzebnego, nudnego belkotu. Pozostaje mi polecic :)